Ptasie toki rozpoczęły się na dobre. Co rusz kolejne gatunki przystępują do corocznego rytuału. Jedne skrycie i mniej pokazowo, inne wręcz afiszują się ze swoimi widowiskowymi zalotami.
W tym roku pod koniec marca w mojej okolicy do toków przystąpiły Gągoły. Nie są to może najbardziej widowiskowe spektakle w świecie ptaków, bo samica przyjmuje raczej bierną postawę, przynajmniej nam może się tak wydawać. Natomiast samiec swoim zachowaniem stara się zwrócić na siebie jak największą uwagę.
Gągoły są dla mnie ciekawymi ptakami z dwóch powodów. Po pierwsze to w Polsce dosyć nielicznie lęgowa kaczka. Do bytowania potrzebuje czystych wód, ułatwiających zdobywanie pokarmu, który składa się z wszelkich niewielkich żyjątek wodnych, nie wyłączając małych rybek. Zdobywają go nurkując nawet do 5 metrów i dlatego lubią czystą klarowną wodę. Po drugie, mimo że to kaczki, gniazdują w dziuplach i dlatego brzegi zbiorników na których zdobywają pokarm muszą być porośnięte starymi lasami bo tylko w takich mają możliwość znalezienia dużych dziupli, najczęściej wcześniej wykutych przez dzięcioła czarnego. Dziuple służą tylko do zniesienia i wysiadywania jaj. Zaraz po wylęgu młode gągoły opuszczają gniazdo w dziupli, wyskakując na ziemię i razem z Gągolicą maszerują do najbliższego zbiornika wodnego gdzie pod jej opieką samodzielnie już żerują. W tym roku nad brzegiem pobliskiego jeziora powiesiłem wałek sosnowy z obszerną dziuplą. Trafił on do mnie w partii zakupionego na zimę opału.
Będę bacznie obserwował wywieszoną dziuplę i być może na blog trafi relacja z zasiedlenia jej przez Gągoła.
W dzisiejszej relacji kilka scenek z wiosennych zachowań Gągołów a na samym końcu zdjęcie Bobra przypadkowo sfotografowanego podczas zasiadki na Gągoły.
Samiec prezentujący samicy jaki to z niego macho ;-)
Plusk dla jeszcze większego zwrócenia na siebie uwagi.
Podniecony samiec nie jest jednak specjalnie czuły ;-) wiadomo, macho;-)
Samiec pilnujący swojej wybranki.
Samiczka po pielęgnacji upierzenia, można chyba to nazwać wietrzeniem piórek;-) Ptak siedzi na czubku drzewa które wiele lat temu wywróciło się do jeziora.
To samo drzewo na którym siedzi samica Gągoła ale w części bliżej brzegu, upodobał sobie też Bóbr.
O mnie
- majcz
- Mam już swoje lata. Fotografią zainteresowałem się stosunkowo niedawno i można by rzec na starość;-) Ale dopóki zdrowie i kondycja mi pozwalają, włóczę się z aparatem po bagnach, lesie i krzakach, żeby robić to co sprawia mi największą satysfakcję.
Zajrzyj na te strony
czwartek, 3 kwietnia 2014
poniedziałek, 24 marca 2014
Gomóła
Daleki jestem od politykowania i pisząc o Gomóle wcale nie miałem na myśli towarzysza Wiesława, którego co starsi pamiętają z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego wieku a który to niechlubnie zapisał się w naszej historii w grudniu 1970 roku.
Gomółaalbo mnich to w gwarze myśliwskiej jeleń który zrzucił poroże.
Przez ostatnie kilkanaście dni lasy zaroiły się od amatorów tzw zrzutów, tj tego co jeleń corocznie strąca ze swojej głowy aby na jakiś czas stać się gomółą. W okolicach gdzie jest dostatek jeleni, miejscowa i nie tylko, ludność penetruje lasy w poszukiwaniu zrzuconego poroża jeleni. Są tacy co w sezonie potrafią znaleźć kilkadziesiąt zrzutów. Niektórzy są kolekcjonerami inni sprzedają znalezione poroże wytwórcom galanterii typu: żyrandole, breloczki, guziki, rękojeści do noży, itp.
W ostatnią niedzielę niechcący też stałem się poszukiwaczem zrzutów.
Dzień wcześniej, pod dębem stojącym samotnie na śródleśnej łące, znalazłem zrzuta.
Znalezisko nasunęło mi pomysł aby wybrać się następnego dnia na trzcinowisko, przy śródleśnym jeziorze, gdzie często widuję jelenie. Gdy dotarłem na miejsce miałem możliwość obserwacji byka który jeszcze nie zdążył zrzucić swojego poroża. Widok był majestatyczny, w zasnutym mgłą trzcinowisku poruszała się tylko głowa i poroże jelenia. Wydaje mi się że był to dosyć młody byk bo one później zrzucają poroże.
Po jakimś czasie na otwartą przestrzeń przed trzcinowisko wyszedł gomóła, czyli byk bez poroża. Przez dłuższy czas pasł się na bagnie. Wyraźnie był to starszy byk, wskazywała na to jego krępa sylwetka i dosyć długa grzywa na karku. Po około pół godzinie byk poszedł w kierunku graniczącego z bagnem lasu.
Nie wytrzymałem z ciekawości i postanowiłem sprawdzić czy gdzieś w pobliżu leżą zrzuty. Z kępki na kępkę zagłębiałem się coraz bardziej w głąb bagna. Miejscami noga wpadała mi trochę głębiej i w kaloszach zaczęła chlupać woda ;-) Miałem już zawrócić gdy pośród bagiennej trawy zobaczyłem poroże jelenia.
Udało mi się tam dojść, chociaż nie było to łatwe a kolejna porcja wody wlała mi się do kaloszy. W bagnie nie leżał jednak zrzut jelenia ale kompletny wieniec, czyli poroże razem z czaszką. Znalezisko nie było świeże, musiało tu już leżeć kilka dobrych miesięcy. Jaki rozegrał się tu dramat? Podejrzewam że to wataha wilków dopadła tego byka na bagnie. Sądzę tak dlatego że wokoło nie było żadnych innych szczątek. Wilki prawdopodobnie rozerwały upolowanego jelenia i każdy z członków rodziny swój kawałek skonsumował w innym miejscu. Było tu jednak teraz za mokro i za grząsko aby poszukać pozostałych części jelenia.
P.S. Po napisaniu tej opowieści skontaktował się ze mną jeden z moich kolegów i zwrócił mi uwagę że mnich to nie byk który zrzucił poroże ale byk który nie nakłada poroża albo nakłada szczątkowe poroże w postaci niewielkich guzików. Przyczyną tego mogą być choroby, uszkodzenia narządów płciowych lub inne przyczyny. Douczyłem się w bardziej fachowej literaturze i poprawiłem mój tekst a z tytułu usunąłem słowa "czyli mnich"
Przepraszam za nieścisłe informacje a Karolowi dziękuję za zwrócenie uwagi
Gomóła
Przez ostatnie kilkanaście dni lasy zaroiły się od amatorów tzw zrzutów, tj tego co jeleń corocznie strąca ze swojej głowy aby na jakiś czas stać się gomółą. W okolicach gdzie jest dostatek jeleni, miejscowa i nie tylko, ludność penetruje lasy w poszukiwaniu zrzuconego poroża jeleni. Są tacy co w sezonie potrafią znaleźć kilkadziesiąt zrzutów. Niektórzy są kolekcjonerami inni sprzedają znalezione poroże wytwórcom galanterii typu: żyrandole, breloczki, guziki, rękojeści do noży, itp.
W ostatnią niedzielę niechcący też stałem się poszukiwaczem zrzutów.
Dzień wcześniej, pod dębem stojącym samotnie na śródleśnej łące, znalazłem zrzuta.
Po jakimś czasie na otwartą przestrzeń przed trzcinowisko wyszedł gomóła, czyli byk bez poroża. Przez dłuższy czas pasł się na bagnie. Wyraźnie był to starszy byk, wskazywała na to jego krępa sylwetka i dosyć długa grzywa na karku. Po około pół godzinie byk poszedł w kierunku graniczącego z bagnem lasu.
Nie wytrzymałem z ciekawości i postanowiłem sprawdzić czy gdzieś w pobliżu leżą zrzuty. Z kępki na kępkę zagłębiałem się coraz bardziej w głąb bagna. Miejscami noga wpadała mi trochę głębiej i w kaloszach zaczęła chlupać woda ;-) Miałem już zawrócić gdy pośród bagiennej trawy zobaczyłem poroże jelenia.
Udało mi się tam dojść, chociaż nie było to łatwe a kolejna porcja wody wlała mi się do kaloszy. W bagnie nie leżał jednak zrzut jelenia ale kompletny wieniec, czyli poroże razem z czaszką. Znalezisko nie było świeże, musiało tu już leżeć kilka dobrych miesięcy. Jaki rozegrał się tu dramat? Podejrzewam że to wataha wilków dopadła tego byka na bagnie. Sądzę tak dlatego że wokoło nie było żadnych innych szczątek. Wilki prawdopodobnie rozerwały upolowanego jelenia i każdy z członków rodziny swój kawałek skonsumował w innym miejscu. Było tu jednak teraz za mokro i za grząsko aby poszukać pozostałych części jelenia.
P.S. Po napisaniu tej opowieści skontaktował się ze mną jeden z moich kolegów i zwrócił mi uwagę że mnich to nie byk który zrzucił poroże ale byk który nie nakłada poroża albo nakłada szczątkowe poroże w postaci niewielkich guzików. Przyczyną tego mogą być choroby, uszkodzenia narządów płciowych lub inne przyczyny. Douczyłem się w bardziej fachowej literaturze i poprawiłem mój tekst a z tytułu usunąłem słowa "czyli mnich"
Przepraszam za nieścisłe informacje a Karolowi dziękuję za zwrócenie uwagi
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Archiwum bloga
-
►
2011
(15)
- ► października (2)
-
►
2012
(13)
- ► października (2)
-
►
2013
(16)
- ► października (1)
-
►
2014
(12)
- ► października (1)














